10.XII.41 – Pamiętnik mojego dziadka

Barki są przeładowane. Wszy i głód cholernie dają się we znaki. Zabijam wszy dziesiątkami, setkami. Ludziska śpią siedząc, stojąc – kto jak i gdzie może. W nocy padają straszne przekleństwa bo ktoś nadepnął na nogę lub głowę śpiącego.