Feta 2010
Stworzone: July 23rd, 2010 | Kategoria: Życie powszednie | Tags: Feta, Gdańsk Komentarze: Skomentuj »









Początek szlaku tuż, tuż. Prawde mówiąc tego dnia największym problemem było dojazd do punktu startu. Później miałem prelekcje w punkcie rejestracji na temat co robić jak zobaczę niedźwiedzia/wilka/pumę

To co zobaczyłem po wejściu do lasu maksymalnie mnie zaskoczyło. Spodziewałem się czegoś podobnego do polskiego lasu a zobaczyłem coś podobnego ale do malezyjskiej dżungli!


Integralną częścia szlaku są drabiny … jest ich aż 200 na 75km.

W kwietniu tego roku zapowiedziałem, publikowanie partiami pamiętnika mojego dziadka z okresu kiedy szedł z Syberii do Armii Andersa. Na początek warto napisać jak to się stało, że moja rodzina znalazła się na Syberii. Poniżej fragment listu jaki został napisany przez mojego wujka do ośrodka Karta.
Sowieci przyjechali do nas rankiem 10 lutego 1940r. Mieszkaliśmy wówczas w środku Puszczy Białowieskiej, we wsi Pogorzelce. Rodzina wielopokoleniowa. Dziadek, rodzice, ok. 3ha. ojciec gajowy L.P. Po miesiącu podróży koleją, saniami wyładowano nas w Nowosibirskiej obłasti (dziś Kiemierowska obł.), Tisulski rejon posiołek Oktiabrskij. Była to osada górnicza, nad rzeczką. Ojciec i matka pracowali w kopalni złota, na dole. Mieszkaliśmy w 7 osób, wszyscy w jednej izbie w baraku jednorodzinnym.
Po amnestii ojciec wyruszył do Armii Andersa, rodzina zaś pojechała w Ałtajskij Kraj, Kosichinskij (Kosicha na wschód od Barnau) rejon , Kontoszyńskij L.T.Ch (Les -trans-choz czyli leśnoje tranportnoje choziajstwo) 98 uciastnok (osada leżąca wzdłuż linikolejowej ponumerowana była nie wiem według jakiego klucza , bo z naszym uciastkiem sąsiadował nr.22 (2km) i 33 (3km).
Teraz zostało tylko publikowanie zapisków dziadka. Będą one publikowane na blogu dość nieregularnie raz częściej raz rzadziej będą starał się publikować w ten sam dzień/miesiąc co była zapisywana oryginalna notka. Na końcu tego wstępu chciałbym napisać, że przeżywałem duże emocje przepisując te zapiski, są to losy mojego dziadka którego nie poznałem ponieważ zginął koło Monte Casino. Jednak z tych zapisków jawi się człowiek, z którym w jakieś części się utożsamiam, którego percepcja i podejście do życia jest mi bliskie, którego jestem w stanie zrozumieć pomimo dość dyskusyjnej decyzji o opuszczenie rodziny na Syberii. Mam wrażenie, że cząstka tej osób jest we mnie.
Pierwszy nocleg na Vancouver Island.

Widok z namiotu na pierwszym planie cieśnina Juan de Fuca a w tle już USA.

Te zdjęcie dobrze oddaje jak wygląda autostop w Kanadzie. Były takie miejsca gdzie raz na 20min przejeżdżał samochód. Jednak nawet w takich warunkach da się podróżować.

Po prawej stronie w ‘pasku menu’ załączyłem LikeBox Facebook tak więc jeśli chcecie być fanem strony http://wyprawy.szymanskich.net to zapraszam



Z Vancouver musiałem przejechać a właściwie przepłynąć do Victorii na Vancouver Island. Cała podróż zajęła cały dzień (po drodze odwiedziłem sklep sportowy gdzie kupiłem liofilizaty na cały pobyt)



Taksówki lotnicze, co ciekawe ‘pas startowy’ jest w samym środku miasta.

Na pierwszym planie Vancouver a w tle bezkresne góry, w tych okolicach była olimpiada.



Kolejna partia zdjęć z Vancouver




Tak jak obiecałem parę dni temu zaczynam publikacje zdjęć z Kanady. Na początek zdjęcia z Vancouer gdzie spędziłem jeden dzień przed startem na West Coast Trail.





Swoją drogą teledysk nakręcony aparatem, mam wrażenie że Canon 5Dmk2, a już niedługo zdjęcia z Kanady.
Audycja w Radiu Gdańsk z moim i mojej córki udziałem jest do posłuchania na stronie AUDYCJA.
