Ciudad Bolivar & Gran Sabana

W Ciudad Bolivar spędzamy dwie godziny, pozwala to na wysłanie emaili do Polski i zjedzenie obiadu. W trakcie wizyty w barze przyglądamy się jak obsługa dzielnie walczy z olbrzymią kolonią karaluchów na pobliskim murze.
Mając trochę czasu zaczynam fotografować ludzi, na początek panie z restauracji, dzieci siedzące przy stolikach a na koniec utrwalam pasażerów oczekujących na autobusy. Okazuje, się że z fotografowaniem ludzi w Wenezueli nie ma problemów, nikt nie protestował.
Ponownie wsiadamy do autobusu tym razem 12h podróży, jedziemy nocą. Autobus parokrotnie zatrzymuje się w nocy na wojskowych punktach kontrolnych. Żołnierze podobno poszukują narkotyków i broni, jednak robią to bez specjalnego zaangażowania. Mam wrażenie, że wszystkie te kontrole mają jeden cel – obywatel ma pamiętać, że żyje w państwie kontrolowanym przez wojsko. Aktualny prezydent Chavez już nie pokazuje się w ubraniach moro jednak gdyby nie poparcie wojska (sam był wojskowym) zapewne nie utrzymałby porządku w kraju.

Gdzieś na Gran Sabanie (w drodze do Roraimy)
CaracasPrzej_097.jpg

W barze na dworcu w Ciudad Bolivar
CaracasPrzej_082.jpg