Pamiętnik mojego dziadka

W kwietniu tego roku zapowiedziałem, publikowanie partiami pamiętnika mojego dziadka z okresu kiedy szedł z Syberii do Armii Andersa. Na początek warto napisać jak to się stało, że moja rodzina znalazła się na Syberii. Poniżej fragment listu jaki został napisany przez mojego wujka do ośrodka Karta.
Sowieci przyjechali do nas rankiem 10 lutego 1940r. Mieszkaliśmy wówczas w środku Puszczy Białowieskiej, we wsi Pogorzelce. Rodzina wielopokoleniowa. Dziadek, rodzice, ok. 3ha. ojciec gajowy L.P. Po miesiącu podróży koleją, saniami wyładowano nas w Nowosibirskiej obłasti (dziś Kiemierowska obł.), Tisulski rejon posiołek Oktiabrskij. Była to osada górnicza, nad rzeczką. Ojciec i matka pracowali w kopalni złota, na dole. Mieszkaliśmy w 7 osób, wszyscy w jednej izbie w baraku jednorodzinnym.
Po amnestii ojciec wyruszył do Armii Andersa, rodzina zaś pojechała w Ałtajskij Kraj, Kosichinskij (Kosicha na wschód od Barnau) rejon , Kontoszyńskij L.T.Ch (Les -trans-choz czyli leśnoje tranportnoje choziajstwo) 98 uciastnok (osada leżąca wzdłuż linikolejowej ponumerowana była nie wiem według jakiego klucza , bo z naszym uciastkiem sąsiadował nr.22 (2km) i 33 (3km).

Teraz zostało tylko publikowanie zapisków dziadka. Będą one publikowane na blogu dość nieregularnie raz częściej raz rzadziej będą starał się publikować w ten sam dzień/miesiąc co była zapisywana oryginalna notka. Na końcu tego wstępu chciałbym napisać, że przeżywałem duże emocje przepisując te zapiski, są to losy mojego dziadka którego nie poznałem ponieważ zginął koło Monte Casino. Jednak z tych zapisków jawi się człowiek, z którym w jakieś części się utożsamiam, którego percepcja i podejście do życia jest mi bliskie, którego jestem w stanie zrozumieć pomimo dość dyskusyjnej decyzji o opuszczenie rodziny na Syberii. Mam wrażenie, że cząstka tej osób jest we mnie.