Prosto z Kanadyjskiego lasu

Takiej sytuacji jeszcze nie miałem. Śpię ‚prawie’ w dziczy natomiast relacje zapisuję na laptopie. Za późno dojechałem do wsi Madawaskia gdzie miałem wypożyczyć kajak i zamiast spać na trasie którą miałem pokonywać kanoe to śpię parę kilometrów od wsi. Namiot rozłożyłem w cieniu sosen a właściwie co przypomina sosnę bo sosną na pewno nie jest patrząc na wygląd szyszek i długość igieł. Na zachód 20m od namiotu widać pozostałości cywilizacji asfaltową drogę co prawda samochód pojawia się na niej średnio raz na godzinę, natomiast na wschód od namiotu płynie leniwie rzeka i tu rozpoczynają się
mokradła i gęsty las. Najbardziej zaskakujący jest odgłos lasu, oprócz kumkania żab słychać odgłosy zupełnie mi nieznanych zwierząt.
Jednak nawet żaby nie brzmią jak te które znam z Polski,kumkają jakby falsetem. Jest naprawdę głośno, poziom dźwięku przekracza dobrze mi znane odgłosy dżungli. Odgłosy i krajobraz w odludnych miejscach budzą niewielki lęk zwłaszcza gdy zapada zmrok i śpię sam, kiedyś te uczucie było wręcz
paraliżujące. Co ciekawe bardziej boję się spać w Polsce niż w takiej Kanadzie a wynika to z tego, że boję się ludzi których można potencjalnie spotkać a nie przyrody. Ze względu na to, że w Kanadzie ludzi w takich miejscach nie ma, nie muszę nikogo się obawiać, przyroda jest dla nas obojętna, nie jest agresywna ale pomocy też nie możemy od niej oczekiwać. Oprócz wspomnianego lęku, pojawia się też
uczucie małości człowieka w zestawieniu z naprawdę dziewiczą naturą. Tu nie ja jestem panem tu panuje przyroda, ja muszę się do tego środowiska zaadoptować i przestrzegać narzuconych odgórnie reguł.
P.S Piszę to w namiocie mogę powiedzieć jedno z całą pewnością projektanci namiotu nie przewidzieli, takiej sytuacji, że można mieć w nim laptop. Namiot jest tylko odrobinę dłuży niż ja przez to muszę mieć podkurczone nogi żebym mógł rozłożyć ekran od laptopa.

in Kanada