Alaska – Przekraczanie strumienia
O poranku drugi raz próbowałem przeprawić się przez strumień. Niestety, poziom wody nie zmniejszył się nawet o centymetr. Po pół godziny stania w lodowatej wodzie, niestety musiałem zrezygnować. Ryzyko porwania przez potok było na tyle duże, że nie odważyłem się pokonać ostatnich czterech metrów… cóż nie wszystko w życiu się udaję. Nie pokonanie strumienia oznaczało jedno – musimy zawrócić do punktu startu 🙁 Byłem rozczarowany i załamany..parę tygodni przygotowań i takie coś! Przynajmniej następnym razem będziemy wyposażeni w mały ponton albo przynajmniej w kawałek liny.
Poniższe zdjęcia idealnie pokazuje jaką pogodę mieliśmy przez większość wypadu.

Pakowanie i przygotowanie do odwrotu.
